Tędy i owędy pole lawendy

Czyli jednodniowa wycieczka na Wzgórza Cotswolds i pole lawendy.

Chesterton Windmill – ale młyn

Chesterton Windmill stoi w szczery polu „na świeżym powietrzu”. Choć młyn jest widoczny z daleka, nie bardzo wiadomo, gdzie zaparkować i którędy tam dojść. Samochód można zostawić na głównej drodze Chesterton Road, można też skręcić w boczna drogę  Windmill Hill Ln prowadzącą do gospodarstw. W jednym i drugim przypadku trzeba iść wydeptaną ścieżką przez pole.

Latem wokoło młyna rosły dojrzałe, pachnące kłosy – bajkowy widok. Gdybym nie był tam osobiście i dano by mi do obejrzenia zdjęcia nie zgadłbym, że jest to Anglia. Prawie jak w domu, wszystko za sprawą upalnego lata w UK. W tym roku było tak ciepło, że nawet pokrzywy nie wytrzymały i zwiędły.

Adres: Chesterton Windmill, Windmill Hill Lane, Chesterton, CV33 9LB

Chipping Campden

Często słyszę, że Anglia jest brzydka, ale wystarczy ruszyć się choć raz na jakiś czas z kanapy i ją poznać. W odległości kilkudziesięciu mil można znaleźć naprawdę fajne miejsca.

Przykładem jest Chipping Campden, do tego miasta trafiliśmy akurat przypadkiem –  przejeżdżaliśmy przez nie ze znajomymi w drodze na pole lawendy. Główna ulica zrobiła na nas takie wrażenie, że postanowiliśmy na chwilę się tam zatrzymać i przejść. Może nie ma tam nic charakterystycznego, ale wydaje mi się, że właśnie ta jednolita zabudowa stwarza klimat tego miasta.

Cotswold Lavender

Główny punkt naszego wyjazdu – pole lawendy na Wzgórzach Cotswold.

Nigdy nie byłem w takim miejscu i sam raczej bym się tam nie wybrał, ale że dostałem propozycję wyjazdu, dwa razy się nie zastanawiałem.

Bardzo duża ilość turystów i trzeba się natrudzić, żeby zrobić sobie zdjęcie bez nikogo w tle :D.

Lawenda jak lawenda – pachnąca, ale najbardziej podobało mi się miejsce z polnymi kwiatami. Mieć taką łąkę przed domem – marzenie :). Warto odwiedzić takie pole w sezonie – doznania wzrokowe i zapachowe gwarantowane.

Proces destylacji lawendy

 

Para z bojlera przechodzi rurami do drugiego zbiornika, którym jest hermetycznie zamknięta przyczepa wypełniona ściętą lawendą. Para uwalnia olejki eteryczne i kolejnymi rurami przechodzi do chłodnicy, gdzie następuje proces schładzania i skraplania. Każdy kto w swoim życiu choć raz coś destylował na pewno z niecierpliwością czekał na proces skraplania :D.

Schłodzona ciecz przechodzi do czwartego pojemnika, w którym oddzielany jest olejek eteryczny od hydrozolu lawendy (woda kwiatowa).

Pozyskany olejek eteryczny wykorzystywany jest praktycznie do wszystkiego: od kosmetyków poczynając (perfumy, mydła), po chemię gospodarczą (odświeżacze powietrza) i na produktach spożywczych kończąc (lody, czekolada).

Po przeciwnej stronie w sklepie firmowym można kupić przeróżne wyroby z lawendy uprawianej na pobliskich polach. Ostrzegam przed długą kolejką do kasy.

Wstęp na pole lawendy wynosił £5 osoba dorosła.

Bourton on the water – Wenecja Cotswolds

Kolejne ciekawe miasto. Jak może wskazywać część nazwy: „on the water” miasto leży w pobliżu wody, a właściwie jest przecięte przez rzekę Windrush. Obie strony połączone są licznymi mostkami, przez to miejscowość określa się Wenecją Cotswolds. Miasto ma swój urok, którego nie odebrały mu nawet tłumy turystów.

Przykładowe atrakcje w mieście:

  • Birdland – ogród w którym można znaleźć 500 gatunków ptaków. Wstęp: dorośli £9.95, dzieci £6.95.
  • Cotswold Motor Museum – znajdziemy tam stare samochody, motory i zabawki (samochodziki, samolociki itp.) Wstęp: dorośli £5.40, dzieci £3.80.
  • Cotswold Perfumery – jest to zarazem sklep z perfumami jak i pracownia. Wstęp do sklepu jest bezpłatny. Za wcześniejszą opłatą i rezerwacją można odbyć tam kurs tworzenia perfum. Jednodniowe szkolenie kosztuje £245 – interesująca sprawa, ale trochę drogo.
  • Dragonfly Maze – labirynt z żywopłotu. Może nie jest to duży obiekt, ale można się w nim zgubić.

Cotswold Water Park

Ostatnim punktem wycieczki był grill nad wodą w paru wodnym Costwold. Podobnie jak jezioro z poprzedniego postu o Zip Line, park wodny powstał po zalaniu starego wyrobiska kopalni – ku uciesze mieszkańców regionu.

Człowiek, nie doceniał naturalnego zbiornika, który miał pod nosem na co dzień, a teraz cieszy się na widok każdego bajora w którym można popływać :D.

12 Replies to “Tędy i owędy pole lawendy”

    1. 🙂 dobrze, że przez zdjęcia dałaś radę poczuć zapach kwiatów. Kwiatki, bratki i stokrotki mają coś w sobie :). Zostałem okwiecony :D.

      1. Patrząc na twoje pracę, nie wątpię w zdolność wyobraźni :). Ja mam czasami za bujną :D.

  1. Cudowne miejsce. Byłam w Anglii pod koniec czerwca, pogoda faktycznie była nietypowa. Gorąco i sucho. Szkoda, że nie trafiłam na pole lawendy, no cóż będę szukać odpowiednika w Polsce.

    1. W tym roku pogoda była super :). Jeśli znajdziesz jakieś pole lawendy w Polsce, to poproszę o przesłanie namiarów. Może kiedyś uda mi się tam wybrać :).

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.