Dwie bryły i człowieczy kot w norze część 3 Sewilla

Andaluzja

Bryły wychodziły do pracy i zabierały klucze, więc musiałem wyjść razem z nimi. Wyszło mi to na dobre, bo o 9 byłem w Sewilli.

 

Plaza de Toros

Na pierwszy ogień poszła arena byków. Wycieczka po obiekcie ( niestety z przewodnikiem ) trwała zaledwie 40 min. – zdecydowanie za krótko. Dlatego nie jestem fanem takich opcji. Trzeba podporządkować się ramom czasowym i oglądać nie zawsze interesujące Cię rzeczy, a gdy już wpadnie Ci coś w oko trzeba się zbierać, bo grupa czeka. Oczywiście korzystam z nich, ale w wypadku, gdy faktycznie nie mam wyjścia, usprawnia to zwiedzanie lub minimalizuje koszty.

Drugim bardzo dużym minusem był brak wejścia na trybuny. Fakt arena była cała dla nas, ale mi to nie wystarczyło – Kostek również był bardzo rozczarowany. Chcieliśmy zobaczyć wszystko z innej perspektywy.

Mimo wszystko sam obiekt jest fajny i warto go zwiedzić. Pod trybunami zrobiono muzeum, w którym zebrano m.in. obrazy poświęcone corridzie, stroje torreadorów oraz łby byków. Mimo, że jest to najstarsza arena w Hiszpanii ( dla fanów corridy równie ważna jak Camp Nou dla kibiców piłki nożnej ) nie poczułem żadnego dreszczu emocji – słaby ze mnie fan.

Torre del Oro – Museo Naval

Nieopodal znajduje się wieża strażnicza Tower of Gold. Obecnie na dwóch piętrach jest tam małe muzeum, a na samej górze punkt widokowy. Za 3 euro warto się tam wybrać, miejsce nie jest za duże, ale warte uwagi. Widoki ze szczytu warte są więcej niż cena biletu :).

Alcazar

Po odstaniu 20 min w kolejce dostałem się do środka – można rezerwować bilety online, zdecydowanie skróci to czas oczekiwania na wejście. W pałacu spędziłem ok. 4 godzin – jest tam trochę do oglądania :).

Ornamenty z okresu arabskiego przypominają te z Alhambry  – nie żebym specjalnie się znał :), ale nawet taki laik jak ja, jest w stanie zauważyć podobieństwo.

Ogrody obfitowały w sporą ilość zieleni, fontann i ławeczek – wiosną musi być tam pięknie.

 

Palos de la Frontera

Na kolekcję w norze dostałem Tortilla de patata, coś w rodzaju omleta ze smażonymi ziemniakami w kostkę i podsmażaną cebulą – danie proste, ale smaczne i syte.

Gerta– Umiesz gotować?

Arek – Umiem.

Gerta – To jutro jak wrócimy ma być obiad!

Arek – Dobrze kierowniczko :D.

 

Dzienne wydatki:

  • 1.65€ autobus Palos – Huelva
  • 8.62€ autobus Huelva – Sewilla
  • 9.5€ bilet Plaza de Toros
  • 3€ bilet Torre del Oro
  • 9.50€ Alcazar
  • 1€ 3 pocztówki – jak stwierdziła Gerta – brzydkie 🙂
  • 2.5€ magnez – również brzydki 😀
  • 2.5€ 2 gałki lodów
  • 8.62€ Sewilla – Huelva
  • 1.65€ autobus Huelva – Palos
  • 0.60€ czerymoja
  • 1.09€ winogrona
  • 0.90€ Flanta Chocolate x 2 – słodkie ciastka

 

Plan na ten dzień był taki: miałem kupić oliwki i zrobić obiad – w końcu Gerta wjechała mi na ambicję :).

Za radą dziewczyn poszedłem na targ kupić oliwki. „Kup te lekko rozgniecione” mówiły. Za 2€ kupiłem te lekko rozgniecione i jeszcze jedne. Było tego sporo i co tu dużo pisać, jedne i drugie były pyszne –  Hiszpanie wiedzą jak je przyrządzić.

Obiad a’la Arek

Kierowniczko, Ja nie ugotuję :)?!

Duszona karkówka w sosie własnym, podsmażane ziemniaki w kostkę i pomidory z drobną cebulką – nie byłem rozeznany w produktach i nie miałem innego pomysłu, więc wyszło co wyszło.

Najwięcej czasu zajęło mi szukanie garnków, których ostatecznie nie odnalazłem – stały i śmiały się ze mnie w szafce w salonie, której nie zauważyłem :).  W czyjeś kuchni jest tragedia, ciężko mi się poruszać. Nawet wracając do domu rodzinnego mam problem z gotowaniem ( ale może to też trochę z lenistwa 🙂 ). W swojej kuchni wiadomo, gdzie co masz i wszystko idzie sprawnie.

Ostatecznie nie wyszło najgorzej – dziewczyny nie spodziewały się obiadu i nie potruły się :D.

Zostałem zdradzony przez Facebooka

Miałem urodziny, ale nie chciałem o tym mówić Bryłom (siedziałem im na głowie i nie chciałem robić dodatkowych kłopotów ). Sam sobie zrobiłem prezent jadąc do Hiszpanii i nic więcej mi nie było trzeba, ale jak to w życiu bywa Facebook prawdę Ci powie. Dostałem improwizowane ciasto urodzinowe z improwizowaną świeczką. Miło, miło, w  końcu liczą się gesty :), tym zdobyły moje serce 😀 😀 :D.

Reggaetone

Nie planowałem mówić im o urodzinach, ale chciałem z nimi wyjść na imprezę. Na początek w norze poszło kilka cop ( z hiszpańskiego copa – drink ), a o północy ruszyliśmy w miasto. Reggaetone do rana, było wesoło :).

Polki w Hiszpanii mają straszne branie i musza opędzać się od adoratorów, także dziewczyny uważajcie :).

 

Dzienne wydatki:

  • 4.40€ 6 kawałków karkówki
  • 1.07€ papryka, 3 cebule
  • 2€ dużo oliwek
  • 16€ taxi do Huelvy ( 4€ od osoby )
  • 6€ copa x kilka

Zatrucie alkoholowe

Impreza skończyła się o 7 rano, także sami możecie się domyśleć, że cały dzień dochodziliśmy do siebie – na kanapie przed telewizorem. Mimo ciężkiego stanu i tak było śmiesznie. To właśnie tego dnia Gerta zobaczyła coś, czego nie widziała 12 lat 😀 – dalej zastanawia mnie co to mogło być :D.

Powrót

Pożegnanie odbyło się bez łez, choć smutno było opuszczać Bryły.

Jak zwykle powrót do Anglii nie napawał mnie optymizmem, no ale cóż zrobić, moje obecne życie jeszcze przez pewien czas jest związane z tym krajem. Każdy kolejny powrót utwierdza mnie w przekonaniu, że muszę stąd wyjechać.

Dzienne wydatki:

  • 1.65€ autobus Palos – Huelva
  • 18€ autokar Huelva – lotnisko w Faro

Smaczne Podróże, blog turystyczny, podróże po Polsce i świecie. Nauka latania na paralotni, spływ Czarną Hańczą, Żak Express, Suwalszczyzna

 

 

3 Replies to “Dwie bryły i człowieczy kot w norze część 3 Sewilla”

    1. Dokładnie ech… Brakuję trochę ciepłej aury, ale nim się obejrzymy nadejdzie lato. Na Suwalszczyźnie następuję to po 9 miesiącach zimy :).

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.