Dwie bryły i człowieczy kot w norze część 2 Sewilla

Czyli Andaluzja w całej okazałości 🙂 cd.

 

 

Dzień 3

Przed 7 MOJA 😀 Maskota odprowadziła mnie na przystanek, a sama biedna udała się do pracy. Autobusem dostałem się do Huelvy, skąd złapałem pośpieszny autokar do Sewilli.

Człowiek przyjechał ze wsi i delikatnie mówiąc pogubił się w miejskiej dżungli 😀 – trochę mi zeszło zanim dotarłem do katedry, ale żeby nie było, po 2 godzinach mniej więcej potrafiłem się odnaleźć. Nie był to czas do końca stracony – po drodze zobaczyłem sporo kościołów :).

Catedral y Giralda – Museo Catedralicio

Katedra dosłownie miażdży. Nie wiedziałem na czym skupić wzrok, gdzie się obróciłem było coś interesującego – nawet podłoga miała swój urok. Jednak najlepszym punktem była dzwonnica z widokiem na miasto i dachy niższych kondygnacji katedry. Punktem obowiązkowym jest również grób Krzysztofa Kolumba.

Jedynym bardzo dużym minusem zwiedzania tego miejsca były tłumy turystów – było też sporo rodaków, ale specjalnie nikt nie palił się do rozmowy. Spędziłem tam ok. 3 godziny i od patrzenia w górę rozbolała mnie szyja, musiałem trochę odpocząć.

Parque Maria Luisa

Po katedrze poszedłem do Parque Maria Luisa. Bardzo dobre miejsce na upalne popołudnia. Dużo drzew, sporo ławek, fontanny i ptaków wodnych – cisza przerywana jedynie skrzeczeniem papug. Jeśli ktoś chce, może uciec tam od zgiełku miasta i odpocząć w cieniu na ławeczce. Nie było też tam zbyt wielu turystów.

Plaza de España

Podobnie jak Katedra, trzeba to zobaczyć.

Bardzo spodobała mi się opcja pływania łódką. Za 6 euro można wypożyczyć 4 osobową skorupę na 35 min. Niestety ręce miałem zajęte aparatem i nie miałem nikogo do wiosłowania, więc nie skusiłem się na to. W pojedynkę nie jest to też, aż taka przyjemność – jest to akurat minus zwiedzania solo.

Po tych atrakcjach nie miałem już zwyczajnie siły, nawet aparat mi ciążył – w końcu swoje waży, a z moją kondycją jeszcze nie jest najlepiej. Sewilla ma bardzo dużo do zaoferowania i w jeden dzień dużo się nie zobaczy, no chyba że ktoś lubi odhaczać ;).

New York

Bryły nazywają tak okolice Palos de la Frontera. W drodze powrotnej z Huelvy z Gertą przejechaliśmy przez strefę ekonomiczną na której znajduje się m.in. rafineria, czy zakłady przetwórstwa miedzi, a tuż obok w tunelach rośnie czerwone złoto, czyli truskawki. Gerta pochodząca z tych samych terenów co ja, znanych również jako Zielone Płuca Polski na początku przeżyła szok. Wiem o czym mówiła, też miałem podobne odczucia, tyle że w innych miejscach. Takiego powietrza i zapachu lasu pomieszanego z bryzą jeziora, które jest na Suwalszczyźnie nie znajdziecie nad morzem, ani w górach – także jest to kolejny powód, żeby udać się w moje rodzinne strony 🙂 ( choć pomiary pokazują, że na wybrzeżu i u górali powietrze jest równie dobre ).

Palos i Huelva nie są to najczystsze i najzdrowsze miejsca w Hiszpanii, ale fabryki w nocy z daleka wyglądają bardzo przyjemnie i faktycznie przypominają New York.

 

Bryły Dwie

Na koniec wpisu przybliżę wam bardziej Bryły i moje relację z nimi :).

Czasami w życiu spotyka się osoby, z którymi cisza nie jest krępująca. W moim odczuciu one też zaliczają się do ich grona, choć gdy byliśmy w trójkę cisza nie wchodziła w grę :D. Cały czas było głośno i wesoło. O czymkolwiek byśmy nie rozmawiali, kończyło się salwą śmiechu – nie było krępujących tematów. Znaliśmy się dopiero kilka dni, ale życie codzienne odbywało się na luzie i bez większego skrępowania.

Żeby nie było, że są to tylko śmiejące się trzpiotki. Dziewczyny ciężko pracują, w życiu już swoje przeżyły i mają poukładane w głowie – choć może nie do końca :D. Piszę to z pełną świadomością, że to przeczytają :).

cdn.

Dzienne wydatki:

  • 1.65 bilet autobusowy Palos – Huelva
  • 8.62 bilet autobusowy Huelva – Sewilla
  • 4 herbata & croissant
  • 9 wejście do katedry
  • 4.5 Mc Donald
  • 8.62 autobus Sewilla – Huelva
  • 0.41 persymona
  • Turron Blando – rodzaj nugatu, bardzo dobry
  • 6.65 Elixir Dominic – rum o magicznych właściwościach 🙂
  • 2.99 Pata Negra – bardzo dobre wino
  • 2.56 Coca-cola dwupak
  • 2.75 Questo Cuardo – dojrzały ser
  • 1.90 Labial Sport – pomadka do ust
  • 1.59 Guacamole – również pyszne

 

Smaczne Podróże, blog turystyczny, podróże po Polsce i świecie. Nauka latania na paralotni, spływ Czarną Hańczą, Żak Express, Suwalszczyzna

  1. Arku kochany też jesteś nieźle zakręcony dlatego też tworzymy tak zgrany 🔺….😂😂😂😂😂😂😂😂😂😂😂😂
    Ah, i muszę sprostować jedną kwestię, Marzenka jest moją Maskotą, żebyś pamiętał na przyszłość😉 i czy w następnej części wyjawisz czego nie widziałam od dwunastu lat?😂😂😂😂😂😂😂😂😂😂😂😂😂😂😂😂

    1. Tylko delikatnie zakręcony :D, ale faktycznie tworzymy bardzo dobry trójkąt :D. Nie stawiajmy Maskoty w niewygodnej sytuacji :), w końcu ona nie jest niczemu winna :). No jak to, przecież mnie nie widziałaś 12 lat :D.

      1. Mówisz żeby Maskoty nie stawiać w niewygodnej sytuacji a prywatnie mi piszesz, że będziemy o nią walczyć, a Ty Ty niedobry😂😂😂 i myślałeś, że sprytnie wywiniesz się z ujawnienia czego nie widziałam od 12 lat pisząc, że chodzi o Ciebie, oj oj oj…. to nie Ty 😂😂😂😂😂😂😂😂😂😂😂

      2. Powiedziałem Ci to bezpośrednio, żebyś wiedziała, że się nie poddam :), a stawianie w niezręcznej sytuacji to inna sprawa :). Nie bądź taka zaborcza i niepodzielna :D. Maskota jest malutka, ale starczy dla nas dwojga :).

        Jednak myślę, że chodzi o mnie :D.

Dodaj komentarz