Nie ma jak w domu

Nie ma jak u mamusi 🙂

Mam 3 siostry i jako jedyny syn, czasami jestem rozpieszczany :D, ale tylko czasami, bo rzadko bywam w domu rodzinnym. Synek przyjeżdża to i kartacze są – mówią siostry :). Ano, były kartacze i pierogi, roladki, bigos, schabowe, smażone ryby, zupy i pizza. No, żyć nie umierać :), tylko szkoda, że trwało to jedynie 7 dni.

Do domu pojechałem już z ułożonym planem. Musiałem załatwić kilka spraw w urzędach, odebrać Białego Misia, naprawić aparat. Przed końcem 2017 umówiłem również dwie prelekcje i za sprawą Kornela mieliśmy wywiad w radiu (o tym sam dowiedziałem się dopiero przed Sylwestrem). Do tego miałem zaproszenie na Stację Pogodne Suwałki (bilety są darmowe, trzeba je tylko wcześniej odebrać).

Załatwiłem większość spraw. Odebrałem misia, naprawiłem aparat – dziecinka dzielnie służy mi od początku mojego podróżowania. Po pracy w ciężkich warunkach i kilku upadkach wymagała czyszczenia matrycy i wymiany taśm w obiektywie. Jeśli spotka was awaria sprzętu fotograficznego na Suwalszczyźnie z czystym sumieniem polecam firmę Proton – szybko i fachowo.

Wywiad w radiu

Była to pogadanka o blogu, podróżach, marzeniach i planach na przyszłość. Nie będę się rozpisywał, bo wszystko zostało powiedziane w wywiadzie. Zapraszam serdecznie do odsłuchania. Mimo luźnej atmosfery, był lekki stres i sporo powtórzeń słowa „także”, także wybaczcie :). Podziękowania dla Pawła Kopiczko, za zaproszenie :).

 

 

Strzelnica Target Suwałki

Wraz z Kornelem postanowiłem wybrać się na strzelnicę w Suwałkach. Początkowo nie wiedziałem, że w okolicy jest taki obiekt.

Przyzwoita poczekalnia, podgrzewane tory strzeleckie, duży (jak dla mnie wybór broni). Tam czułem się już bardziej rozluźniony niż za pierwszym razem w Krakowie. Choć widząc ogień z lufy, podczas strzelania Kornela nabojami Magnum delikatnie się spiąłem.

Historia ze strzelnicy

Instruktor opowiadał nam jak pewnego razu obiekt odwiedził starszy Pan z synem. Zapytani, czy mieli styczność z bronią palną, Starszy Pan odpowiedział bardzo pewnie, że umie strzelać, bo kiedyś polował, a syn był w wojsku. Finał był taki, że Starszy Pan nie do końca przestrzegał zasad bezpieczeństwa i prawie postrzelił syna.

Wychodząc z torów, w poczekalni czekało już ok. 15 osób. Na pytanie instruktora, czy ktoś miał styczność z bronią usłyszałem słowa starszego Pana, tak ja polowałem, a zięć był w wojsku – deja vu :D.

 

Prelekcje

Pierwsze wystąpienie odbyło się w Szkole Podstawowej im. Marii Konopnickiej w Starym Folwarku (moja podstawówka). Będąc dzieckiem chciałem jak najszybciej dorosnąć – nie wiedziałem co mówię, teraz z chęcią wróciłbym do młodzieńczych lat i tej beztroski :).

Na początku uciąłem sobie pogawędkę z Panią dyrektor, która mnie nie poznała (byłem najmniejszy w klasie, nawet dziewczyny były wyższe, ale przez te kilka lat delikatnie urosłem :D).

Była to moja pierwsza prelekcja w życiu, więc stres był adekwatny do sytuacji. Mimo obaw dwie godziny lekcyjne minęły zaskakująco szybko. Nawet specjalnie się nie zacinałem :D.  Było sporo pytań, na szczęście nie były one kłopotliwe. Mam nadzieję, że przynajmniej część z dzieci zarazi się bakcylem podróżowania. Wrażenia bardzo cenne i pozytywne :).

Tego samego dnia miałem drugą prelekcję, tyle że widzowie byli już dorośli. W Muzeum Wigier zebrała się grupka ok. 20 osób. Ten sam pokaz „Filipiny kraj kontrastów„, tyle że anegdoty w wersji dla dorosłych :). Tu również lekko się stresowałem, ale niepotrzebnie. Wszystko wyszło całkiem zgrabnie. Jeszcze z 10 takich wystąpień i moje umiejętności oratorskie poszybują w górę :).

Stacja Pogodne Suwałki

We wcześniejszym poście wspomniałem Wam o Stacji Pogodne Suwałki. Jest to coroczna impreza organizowana przez Urząd Miasta Suwałki. W tym roku pierwszy raz miałem okazję wybrać się na Festiwal Ludzi Północy. Znowu zostałem pozytywnie zaskoczony :).

Zgodnie z zapowiedzią odbyły się 3 prelekcje. Wystąpili:

  • Rodzina Łopacińskich opowiadała o swojej rocznej podróży dookoła świata z dwójką dzieci.
  • Leszek Cichy przybliżył nam zdobywanie ośmiotysięczników zimą oraz zapoznał nas z planowanym atakiem Polaków na K2
  • Zuzanna Andruczyk opowiedziała o swoim projekcie zdobycia korony ziemi.

Między prelekcjami wyświetlono film „Szczęśliwi ludzie: rok w tajdze” – warty obejrzenia.

Zaserwowano przysmaki regionalnej kuchni zimowej „Smak zimy” – sam do końca nie wiedziałem, czego się spodziewać. Pod tą nazwą kryły się:

  • Klopsiki
  • Spenat Rouland – rolada szpinakowa z łososiem
  • Sillsallad – sałatka śledziowa
  • Kanelbullar – bułeczki cynamonowe
  • Apple Lingon – Szwecki napój jabłkowo – borówkowy
  • Paron – Szwedzki napój gruszkowy

Czyli krótko mówiąc było smacznie i syto.

Wszystko byłoby idealnie, ale zawsze musi być jakieś ale :). W planie każdy prelegent miał 30 minut. Zastanawiało mnie jak oni zmieszczą się w tak krótkim czasie? Jak można opowiedzieć o rocznej podróży, zdobywaniu ośmiotysięczników, czy korony ziemi w 30 minut? Otóż nie da się. Wszystkie wystąpienia znacznie się przedłużyły. Publiczność nie była na to przygotowana, ale ciekawość trzymała wszystkich na miejscach. Mówię również z własnego przykładu, nie chcąc niczego przegapić, przez pół godziny czekałem na właściwy moment, aby wybrać się do toalety :D.

Drugi dzień imprezy również zapowiadał się interesująco, niestety ze względów rodzinnych nie miałem czasu się wybrać. Może uda się za rok.

 

Jak zwykle wszystko co dobre szybko się kończy, ale to nic ponieważ końcówka stycznia również będzie intensywna. Do usłyszenia wkrótce :)!

Arek

 

Smaczne Podróże, blog turystyczny, podróże po Polsce i świecie. Nauka latania na paralotni, spływ Czarną Hańczą, Żak Express, Suwalszczyzna

 

 

 

Dodaj komentarz