Litwo ojczyzno moja, ty jesteś jak zdrowie…

Wilno

Właściwie Litwa nie jest moją ojczyzna, ale była i dalej jest dla wielu naszych rodaków. Od razu na myśl nasuwa mi się Adam Mickiewicz :).

W Polsce mieszkałem niedaleko litewskiej granicy, ale dopiero niedawno udało mi się wybrać turystycznie do tego kraju. Lot BirminghamWilno przebiegł bez problemu. Dworzec kolejowy oddalony jest od lotniska ok. 5 min – jest tylko jeden peron więc nie można się pomylić :). Dojazd do centrum pociągiem to koszt 0.70 euro, dobrze mieć drobne.

Zatrzymałem się w Hostelu Vilnus  ok. 10 min od starówki. Łóżko w pokoju 8 osobowym 9 euro/doba.

Zaraz po zameldowaniu się zwiedziłem Ostrą Bramę ( z zewnątrz nic szczególnego ). Kaplica w środku, jest jak większość kaplic, dość ładna, ale powinno chodzi bardziej o doznania duchowe niżeli wizualne. Miejsce to jest tłumnie odwiedzane przez naszych rodaków. Z tego co zauważyłem, msze odbywają się taśmowo, jedna po drugiej. Grafik chyba jest dość napięty, za jedną wycieczką, czekała już kolejna. Pierwsza grupa miała kilka minut opóźnienia i od razu doszło do delikatnej wymiany zdań – dobrze, że byliśmy w świętym miejscu, inaczej mogłoby skończyć się bójką :D.

Później poszedłem do Town Hall, Archikatedry Bazylika i Gediminas Tower. W  baszcie znajduje się muzeum. Wejście 5 euro, niedrogo, ale nie było tam też niczego szczególnego: makieta, kilka zbroi rycerskich i miecze, mimo wszystko dla samego widoku ze szczytu warto kupić bilet.

Wieczorem udałem się na Literatury Street spodziewałem się dzikich tłumów, a okazało się zupełnie pusto. Czułem się trochę zawiedziony, spodziewałem się jakiegoś koncertu, albo chociaż pojedynczego wykonawcy, w końcu Zarzecze reklamowane jest jako Republika Artystów, a żadnego z nich nie widziałem :).

Dzień Drugi

Po śniadaniu w Stacji 24 ( wliczonym w cenę pokoju ) skierowałem się od razu do Uzupis. Tym razem w Republice było trochę więcej ludzi – turyści.

Na starówce zahaczyłem o kilka kościołów i cerkwi –  jest ich tam bardzo dużo – później już nawet nie chciało mi się do wszystkich wchodzić.

Następnie wczłapałem się na Wzgórze Trzech Krzyży. Ot zwyczajne 3 betonowe krzyże, moim zdaniem nic specjalnego, ale i tu panorama na miasto bardzo ładna :), do tego sporo miejsca na piknik 🙂 – jeśli ktoś je lubi :).

Wieczorem o 19 poszedłem na Cmentarz na Rossie. Może zabrzmi to dziwnie, ale bardzo mi się spodobał i spędziłem tam prawie 3 godziny. Masa pięknych nagrobków – z polskimi nazwiskami. Cmentarz był zaniedbany, ale to wszystko nadało mu niepowtarzalnego klimatu.

Ogólne wrażenia z Wilna bardzo pozytywne. Ciekawe i zielone miasto :). Można śmiało jechać tam bez przygotowania. Mapę dostaniemy na lotnisku, ścieżka do dworca jest bardzo dobrze oznaczona. Kursują też autobusy, ale nie korzystałem z nich i nie orientuje się w rozkładzie i cenach. Bardzo dużo Polaków, na każdym kroku jakaś wycieczka.

Jeszcze na koniec kilka informacji, które mogą się przydać:

Kafejka internetowa, właściwie to drukarnia i sklep z artykułami do biura i szkoły znajduje się obok Policji na ulicy Pylimo 54. Na pierwszym piętrze odpłatnie można skorzystać z internetu – muszę w końcu kupić smartphona :D, czasami mam problem z dostępem do internetu, szczególnie wtedy, gdy go potrzebuję.

Z Polski są bardzo dobre połączenia autobusowe Lux Express i Ecolines :D.

Miałem też mały problem z wymianą waluty. Nie znalazłem żadnego kantoru. W informacji turystycznej zawsze kierowali mnie do jednego z banków. Kurs był słaby do tego doliczyli mi  prowizję 1-2€. Niby niedużo, ale niesmak pozostał :D.

SMACZNE-PODROZE-png

 

Dodaj komentarz