Włochy pod Pachami

Русский

Po powrocie z Nepalu chciałem znowu wyrwać się gdzieś ze słonecznej Anglii. Nie planowałem kolejnego wyjazdu tak szybko, był to poryw chwili. Kupno biletów, BACH i jadę do Włoch :).

Piza

Dzień pierwszy ( właściwie jego połowa )

Ląduję w Pizie po południu. Autobusem PisaMover za 1.3 euro dojeżdżam do stacji kolejowej. Mój hostel Station Closest leży 1o min od przystanku. Dzielnica w której się znajduję to osiedle domów jednorodzinnych. Cena 7 funtów za noc + opłaty klimatyczne ok 2 euro.  Dwa duże dormy, dwa pokoje dwu osobowe i tylko dwie łazienki  na 30 łóżek. Brak kuchni, jakiejkolwiek jadalni czy nawet czajnika żeby zrobić sobie herbatę. Przyznam, że nie spodziewałem się tak niskiego standardu.

Kolejną rzeczą, która mnie zaskoczyła był brak znajomości języka angielskiego przez właściciela. Wiem, że nie wszyscy muszą nim się posługiwać, ale jeśli prowadzisz biznes nastawiony na międzynarodowych turystów wypadało by przynajmniej znać kilka zwrotów – dobrze że jest jeszcze mowa ciała :D.

Ale do rzeczy. Urządzam się na swoim łóżku, zostawiam bagaż i ok 16 ruszam zwiedzać. Droga z hostelu do centrum prowadzi przez stację kolejową, jest bardzo prosta i zajmuje ok 15 – 20 min. Obieram kierunek na Campo dei Miracoli ( Krzywa Wieża, Baptysterium i Katedra ). Ze względu na dość późną godzinę obszedłem tylko plac dookoła  zostawiając dokładniejsze zwiedzanie na jutro.

Dzień Drugi

Rano pod wieżą zastaje tłumy ludzi, ale nie odebrało mi to przyjemności ze zwiedzania. W kasie kupuję bilet za 7 euro do Baptysterium i Cmentarz Camposanto – mniej oblegane miejsca, mniejsze kolejki i spokojniejsze zwiedzanie. Wejście do Katedry jest darmowe za okazaniem biletu wstępu np. do Baptysterium.

Nie skusiłem się na Krzywą Wieżę. Po pierwsze koszt 22.15 euro za 30 min, do tego stanie w długiej kolejce – nie zachęca. Bilet można kupić online, skróci to trochę czas oczekiwania ale i tak trzeba uzbroić się w cierpliwość.

Na chodzenie, robienie zdjęć i odpoczynek zeszło mi ok 4 godzin. Zobaczyłem wszystko na spokojnie, bez pośpiechu. Myślę, że ze zwiedzaniem wieży zajęło by mi to co najmniej godzinę dłużej.

Poza Placem Cudów w Pizie nie ma zbyt wiele do zobaczenia ( moje personalne odczucie ). Zobaczyłem Piazza dei Cavalieri, pospacerowałem uliczkami, są ładne, ale nie zrobiły na mnie większego wrażenia.

Muszę przyznać, że nie przygotowałem się zbytnio do tej wycieczki dlatego wieczorem szukam informacji w sieci co, gdzie i jak można zobaczyć. Postanowione, jadę pociągiem do Florencji – w końcu na stację mam niedaleko :).

Dzień Trzeci

Pociągi do Florencji jeżdżą praktycznie 3 razy na godzinę. Bilet 8 euro, przybliżony czas jazdy 1 h 15 min, stacja docelowa Firenze Santa Maria Novella.

Bardzo ładne miasto z licznymi zabytkami. Przyjemnie się zwiedza. Katedra Santa Maria del Fiore, Giotto’s Campanile, The Baptistery, Bazylijka Saint Maria Novella, Bazylijka San Lorenzo, Bazylijka Santa Croce, Pittit Palace, most Ponte Vacchio. Wszystko warte zobaczenia. Do listy trzeba by jeszcze dorzucić : Fortezza Da Basso, Piazzale Michaelangiolo, Pallazo Vecchio czy Gardino di Boboli. Dzień to zdecydowanie za mało. Dłuższy pobyt jak najbardziej wskazany, tyle że z braku czasu nie mogę sobie na to pozwolić. Przed wyjazdem radził bym poprawić kondycję i zabrać wygodne buty :). Zwiedzanie jest przyjemne, ale cały dzień na nogach daje w kość. Powrót do Pizy przebiegł równie bezproblemowo i szybko jak droga w pierwszą stronę.

Wieczorem internet podpowiedział mi żeby udać się do Lucci  i Viareggio– więc jadę.

Dzień Czwarty

Bilet do Lucci 3.40 euro, czas jazdy 30 min. Spokojne miejsce z małą ilością turystów. Stare miasto otoczone  murami obronnymi, zachowanymi w bardzo dobrym stanie. Spacer ścieżką na murze to 4 km przyjemność :). Uliczki w centrum są dość wąskie, kamiennice wysokie przez co miałem problem z odnalezieniem niektórych punktów na mapie. Do tego ciężko było mi niektóre zauważyć – nie rzucały się w oczy :).

Przypadkowo natknąłem się na uroczystość w Dukes Palace nie wiem z jakiej okazji. Były przemówienia, orkiestra i przedstawiciele wszystkich państwowych służb w galowych strojach. Co by nie przeszkadzać w ceremonii swoją obecnością, po zrobieniu kilku zdjęć powoli wycofałem się za bramę.

Obchodzę centrum, kosztuje Delicji z supermarketu i wracam murami na stację. Chcąc z nich zejść, w odpowiednim miejscu zapytałem przechodnia gdzie dokładnie jestem. Niestety Pan nie znał angielskiego, ja nie znam włoskiego, ale tak jak w hostelu udało mi się porozumieć. Nieraz tak to jest, że od tego gadania bolą ręce :D.

Na stacji łapię pociąg do Viareggio  3.40 euro, czas jazdy 20 -27 min. Cel morze. Idę za tłumem :). Jako, że byłem kompletnie niedoinformowany, nie wiedziałem iż za wejście na plażę trzeba płacić. Przy porcie jest mały bezpłatny odcinek, ale na prawdę bardzo mały i nie miałem ochoty go szukać. Idąc za przykładem włoskiej młodzieży wchodzę do jakiegoś ośrodka. Resorty mają wydzielony teren z rozstawionymi leżakami i parasolami.

Jest godzina 13 i większość miejsc jest już zajęta. Na szczęście udaje mi się wykupić miejsce za 15 euro. Mimo, że jestem sam muszę zapłacić za dwu osobowy parasol. Nie cieszy mnie to,  ale skoro już tu jestem głupio było by nie skorzystać ze słonecznej pogody. Po kilku godzinach dziękowałem, że miałem  cień:). W innym wypadku mogło by skończyć się jak ostatniego dnia w Nepalu. Po trudach zwiedzania, przyjemnie odpoczywało się na piaszczystej plaży. Popływałem w morzu i opaliłem się na raka :). Co dobre szybko się kończy i nadszedł czas powrotu. Bilet do Pizy 3.40 euro, czas jazdy 20-26 min.

W hostelu nie pozostało mi nic innego, jak przygotować się do wylotu. Dobrze, że nie wracam jeszcze do Anglii :).

 

SMACZNE-PODROZE-png

 

Dodaj komentarz