Nepal tysiąca zapachów część 5 Treking na Poon Hill

Русский

Poon Hill

Po doświadczeniach na wodzie, w wodzie i w powietrzu postanawiam wybrać się na krótki 3 dniowy treking. Chcę wejść na Poon Hill ( 3210 m)  – jeszcze nigdy nie byłem tak wysoko. Wieczorem odwiedzam kilka agencji turystycznych. Ich pracownicy podchodzą sceptycznie do mojego planu przejścia trasy w tak krótkim czasie.

W SINCE ROVER TREKKING PVT. LTD stwierdzają, że skoro jestem Polakiem to dam radę wejść i zejść w 3 dni. Widać mają o nas dobrą opinię :). Cena z przejazdem, jedzeniem, pozwoleniem i TIMS 188 dolarów. Przez późną porę pozwolenie TIMS może być wyrobione dopiero na 11 rano następnego dnia.

Dzień Pierwszy

Zjawiam się w agencji przed czasem. Poznaję swojego przewodnika Kumara (kontakt). Wsiadamy do taksówki, która zatrzymuje się w Nayapul po 1.5 godzinnej jeździe. Na miejscu szybka herbata i ruszamy w drogę DROGĄ. Jestem zaskoczony, bo myślałem, że od razu znajdziemy się na szlaku. Skoro jest droga to są też autobusy. Decydujemy się na jeden z nich żeby nadrobić stracony czas późnym wyjściem. Po 2 godzinach dojeżdżamy do Kimche. Tu jemy obiad i wchodzimy na szlak niekończących się schodów. Po ok godzinie wędrówki zaczyna padać deszcz i towarzyszy nam do końca dnia. Jestem cały mokry, tyle że od potu. Coraz ciężej przebieram nogami. Naszym celem jest Ghandruk. Niestety po dotarciu do celu okazało się, że wszystkie Loge House są zajęte. Nie mamy gdzie się zatrzymać. Po rozmowie z przewodnikiem decyduję się iść dalej – mimo  padającego deszczu. Ok 18 docieramy do Tadapani (2630m). Dostajemy  przytulny pokój :D. Szybkie przebranie, jedzenie, suszenie ubrań i relaks przy buteleczce whiskey wypitej z przewodnikami i porterami. Miłe zakończenie ciężkiego dnia.

Dzień Drugi

Budzę się wcześnie rano. Lodowata woda z pompy skutecznie rozbudza. Pakowanie, śniadanie i wymarsz na szlak o 7. Świeci słońce, w około rododendrony i cisza. Po trudach dnia poprzedniego dzisiejsza trasa to czysta przyjemność. Z krótkimi przerwami na herbatki docieramy o 12 do Ghorepani (2860 m). Resztę dnia mam na odpoczynek. Mimo ładnego poranka robi się zimno i zaczyna padać deszcz. Wieczór spędzam znowu razem z przewodnikami, porterami i butelką whiskey. Miła, spokojna atmosfera przerywana jedynie zrzędzeniem Chinek narzekających na brak prądu i internetu.

Dzień Trzeci

O 4.30 wychodzimy na punkt widokowy Poon Hill (3193 m). Jak się okazało była za mną 1/8 Chin :D. Godzina na szczycie, herbata masala, kilka zdjęć i po wschodzie słońca schodzimy z przewodnikiem na śniadanie. Po drodze mijamy Chińskiego turystę z objawami choroby wysokościowej. Mężczyzna w wieku ok 40 lat nie był w stanie się podnieść. Jego przewodnik musiał ściągnąć osły do jego transportu.

Opuszczamy Ghorepani o 8.00. Droga w dół nie różni się zbytnio od tej w górę – ciągle schody. O 14 docieramy do Nayapul skąd bierzemy taksówkę do Pokhary. Na miejscu melduję się w agencji. Potwierdzam, że jestem cały i zdrowy, przez co przewodnik dostaje zwrot kosztów za moje ubezpieczenie.

Widoki warte są 2 dniowych zakwasów :). Polecam wszystkim:).

 

SMACZNE-PODROZE-png

 

Dodaj komentarz