Nepal tysiąca zapachów część 3 Patan, Pashupatinath, Swayambhunath

Русский

 

Katmandu

Po dotarciu do stolicy, wracam do hostelu Alobar1000. Odbieram bagaż i dostaje ten sam pokój, w którym spałem pierwszego dnia. Ogarniam się, odpoczywam po ciężkiej drodze i planuję jutrzejszy dzień.

Dzień Pierwszy

O 6 rano taksówką za 400 rupii ruszam do Patan. Ze względu na wczesną porę kasy biletowe były jeszcze zamknięte – nie przeszkadzało mi to w zwiedzaniu. Dwu i pół godzinny spacer po Durbar Squere i okolicznych uliczkach wystarczył żeby zobaczyć ważniejsze punkty i kapliczki ukryte w podwórkach. Jeśli ktoś ma ochotę może spędzić tam cały dzień, a i tak pewnie nie zobaczy wszystkiego.

Następny punkt dnia to Pashupatinath. Taksówka z Patan to koszt 400 rupii (po targowaniu). Bilet wstępu dla turystów 1000 rupii. Nie upoważnia do zwiedzania samej świątyni i strony, po której odprawiane są ceremonie pogrzebowe – zresztą nie chciałbym przebywać wśród płaczącej rodziny zmarłego. Czułem się lepiej trzymając na dystans, po drugiej stronie rzeki. Wielu ludzi narzeka na swąd palonych ciał. Tego dnia najwidoczniej wiatr wszystko wywiewał, bo czułem tylko zapach palonego drewna. Tak jak poprzednie wydarzenia ( mam na myśli przejazdy lokalnymi autobusami) i to zmieniło moje podejście do Nepalskiej kultury.
Pashupatinath zwiedzam ok 2 godziny. Obiad w lokalnej jadłodajni. Smaczny Dal Bath, przyprawiony i sycący. Mimo, że nie był to lokal dla turystów, nie było skutków ubocznych :D.

Kolejna taksówka tym razem do Swayambhunath – 600 rupii. Wejście to koszt 200 rupii. Sporo turystów – w większości Hindusi i Nepalczycy. Podczas mojego pobytu, nie zauważyłem tam zbyt wielu małp, dzięki którym zawdzięcza ona swoją nazwę „Świątyni Małp”. Jest to dobry punkt widokowy, z którego można podziwiać Katmandu – o ile smog nie jest zbyt duży. Spędziłem tam kolejne dwie godziny. Później pieszy powrót na Thamel.

Muszę nadmienić, że prawie zawsze gubiłem drogę i tak było tym razem. W takich wypadkach brałem Taxi lub Rikszę, choć też nie zawsze i kierowcy znali drogę :D. Małe taksówki to najszybsze środki przemieszczania się i nie takie drogie jak mogłoby się wydawać.  Z czasem poznałem okolicę Hostelu i byłem  w stanie sam dotrzeć tam gdzie chciałem.

Na kolejny dzień zaplanowałem treking do Nagarkot, ale wieczorem po sprawdzeniu prognozy pogody zmieniam plany i decyduje się jechać do Pokhary.

Dzień Drugi

Taksówka o 6 rano na New Bus Park 400 rupii. Bilet  500 rupii – kupiony w autobusie, który wydawał się w miarę dobry ( wytargujcie cenę, ale płaćcie dopiero kiedy ruszycie, jeśli coś wam się nie spodoba zawsze można wysiąść i znaleźć inny bez niepotrzebnego wykłócania o zwrot pieniędzy ). Drogę do Pokhary pokonuję Turist Busem z Wi – Fi. Wyjazd o 30 min później niż planowano. Droga z całym rytuałem zgarniania ludzi, załadunkiem towarów, przerwami i interesami zajmuje 8 godzin  (godzinę dłużej niż powiedział mi kierowca).

 

SMACZNE-PODROZE-png

    1. Mój wyjazd był też trochę na dziko. Miałem zarezerwowane dwie noce w stolicy i kilka punktów, które chciałem zobaczyć m.in. : Kathmandu, Pokhara i Beni. Reszta wyszła w praniu. W trakcie cały czas rodziły się nowe pomysły tj. spływ rzeką czy paralotnia. Fakt wtedy miałem jeszcze środki finansowe. Od kiedy jeżdżę po świecie nie mam ich – ale podróże warte są każdych pieniędzy :).

      1. Nie powinien to być duży problem. Nepal jest biednym krajem, a biedni ludzie są bardziej życzliwi. Myślę, że spotkasz bardzo dużo osób, które Ci pomogą :).

Dodaj komentarz