Filipiny kraj kontrastów – Ormoc, Naval i Biliran Island

English

English

Dzień 11

Nie tak miało być!

Ormoc

Z hotelu Sugbutel pieszo dotarłem do Pier 1, gdzie wsiadłem na prom OceanJet do Ormoc.

Przeprawa odbyła się bez większego problemu.  Od razu chciałem udać się nad jezioro Danao, ale przez brak środka transportu mój plan znowu uległ zmianie. Trzykołowce były za słabe, aby podjechać pod górę, z kolei taxi za droga. Może, gdyby było wcześniej ( do miasta dotarłem 0k. 15 ) zdecydowałbym się na taxi.

Trochę zawiedziony poszedłem do OCCC Hotel & Training Centre. Miejsce jak najbardziej godne polecenia. Blisko bulwaru, bardzo dobry standard i niska cena. Gdybyście chcieli zatrzymać się tam w weekend, proponuje zarezerwować  łóżko z wyprzedzeniem. W dni wolne odbywają się tam szkolenia i zjazdy, więc jest tłoczno. Byłem sam w dormie, ale był to środek tygodnia. Jest to dobre miejsce jeśli chcecie naładować baterie – dosłownie i w przenośni.

Myślałem, że w mieście nie ma nic ciekawego – przynajmniej nie było nic w przewodniku Lonely Planet. Jest tam bazar – wystarczyło mi z nawiązką! Pierwszy raz spotkałem się z tak otwartymi ludźmi. Co chwila ktoś mnie zaczepiał i prosił o zdjęcie :). Wszyscy uśmiechnięci, pozytywnie nastawieni i ciekawi – sami możecie to ocenić po zdjęciach. Nagrodą za niezrealizowany plan było sporo śmiechu :). Morale + 100 :).

 

Dzienne wydatki ceny w peso:

• 75 śniadanie: 3 gotowane jajka i zupa rybna

• 500 bilet Cebu – Ormoc OceanJet

• 25 opłata portowa

• 50 bagaż

• 200 2 magnesy

• 350 hostel

• 37 woda i ciastka

• 30 zupa rybna

• 15 sok z kokosa

• 10  coś w rodzaju muffinki kokosowej pieczonej w liściu bananowca

• 32 6 średnich bananów

 

Dzień 12

Naval

 

 

Naval

Z rana wypoczęty i pozytywnie nastawiony ruszyłem busem do Naval. Całą 2 godzinną drogę przespałem :). Na miejscu chciałem od razu wynająć skuter w Naris ( miejsce opisane w przewodniku Lonely Planet ),niestety sklep został przeniesiony i nikt z lokalnych ani z informacji turystycznej nie był w stanie powiedzieć mi gdzie. Nie specjalnie chciałem też tracić czas na szukanie tego miejsca. Ciężko było też porozumieć się po angielsku – od tego gadania momentami bolały mnie już ręce.

Skupiłem się na poszukiwaniu noclegu. Obszedłem kilka hoteli i ostatecznie trafiłem do TJ Pension. Tam wynająłem 2 osobowy pokój ( innego nie mieli, a i tak był o niebo tańszy niż w innych miejscach ) bez klimatyzacji oraz  kierowcę ze skuterem. Standard pokoju średni, dużym minusem był też hałas, jednak coś za coś, cena nie była wygórowana.

Zostawiłem bagaż w recepcji ( rejestracja od 12 ) i ruszyłem habal-habal.

Wycieczka wyglądała następująco:

Tinago Falls – duży i ładny wodospad

Mainit Hot Spring – bardzo małe miejsce, woda w niektórych miejscach parzyła. Było bardzo tłoczne. Wszyscy kąpali się w koszulkach, niestety nie byłem na to przygotowany i nie specjalnie chciałem później jeździć w mokrym ubraniu.

Casiawan Waterfalls – również duży i ładny wodospad

Tumalistis Fall 315 schodów w dół + strome zejście po korzeniach. Zejście w dół i wspinaczka przyniosła więcej wrażeń niż widoki. Było tam bardzo dużo grillującej lokalnej młodzieży

Naraviil Looc Boorwalk – bambusowo – betonowe kładki na wodzie prowadzące do altanek. Miejsce wypoczynku Filipińczyków – idealne miejsce na piknik :).

Port Cabucgayau – to nie było w planie, ale skoro zatrzymaliśmy się po wodę, skorzystałem z okazji i zrobiłem kilka zdjęć dzieciom skończonym do wody.

Biliran Bridge – most łączący wyspy Biliran z Ormoc

 

Po wycieczce , wczesnym wieczorem poszedłem na bazar z nadzieją, że będzie podobnie jak w Ormoc. Nie był to do końca ten sam klimat, ale i tym razem ludzie pozytywnie na mnie reagowali. Było też sporo śmiechu i śmiesznych sytuacji typu : „Papa is in the house „- młode dziewczyny myślały, że nie słyszę ich rozmowy, gdy przechodziłem obok. Speszyły się i szybko się schowały :).

Mam bardzo dobre wspomnienia z tej wyspy. Mimo, że ciężko ją zwiedzać bez własnego środka transportu, warto się tam wybrać. Nie spotkałem tam turystów, także jeśli chcecie uciec od tłumów na plażach i zobaczyć Filipiny z innej strony, jedzcie na wyspę Bilirian, warto :).

 

Oprócz miejsc w których byłem, można wybrać się również:

Sambawan Island – 20 minutowa przeprawa z Ol-og, lub 40 minutowa z Kawayan Port

Agta Beach Area – 30 minut z Naval Bus Terminal

Bagongbong Falls – 30 minut z Almeria do Caucab, 15 minutowy spacer wzdłuż wodospadów.

Ulan-ulan Waterfalls – 30 minut z Almeria do Sampao, 30 minut wzdłuż wodospadu

Recoletos Waterfalls – 10 minut od wodospadu Ulan-ulan 

Acaban Cave – 15 minut jazdy z Calaba do granicy Acaban-Bool, 150 metrów od autostrady

Dapanas Cascades – 20 minut jazdy z Culaba do Calipayan. 30 minutowy treking

Są to wskazówki z Informacji Turystycznej. Nie byłem w tych miejscach także nic nie mogę napisać na ich temat.

Więcej informacji znajdziecie na: tourism.biliranisland.com

 

Dzienne wydatki ceny w peso:

• 130 przejazd busem Ormoc – Naval

• 430 podwójny pokój, była to najtańsza opcja

• 22 woda

• 144 zupa z golonką, 2 jajka, ryż, kurczak w sosie i cola

• 20 Tingao Fall

• 10 Hot Sprinngs

• 20 Naraviil Looc Boorwalk

• 800 skuter z kierowcą 6 godzin

• 200 grilowany kurczak

• 85 awokado, 2 jabłka, 7 małych bananów, mango

• 42 2L wody

 

  1. Superkowo! Hotel też fajny – najważniejsze to naładować baterie i się wyspać, nigdy mnie nie podniecały luksusowe hotele 😀 wręcz przeciwnie – no bo jak wtedy włożyć trekingowe sandały na przykład i luz umysłowy ;-D

    1. Człowiek wyspany ma całkiem inne podejście do życia :). Też nie przepadam za luksusowymi hotelami. Hostele i schroniska mają swój klimat 🙂 i można tam spotkać ciekawych ludzi.

  2. Gratuluję podróży! Nigdy nie byłem na Filipinach, ale sporo o tej wyspie (i o kraju) słyszałem/czytałem, na pewno warto się wybrać. A co do luksusu, to też unikam go, jak tylko mogę, uwielbiam biwakować i spać w namiotach lub tanich kwaterach prywatnych, to świetna okazja na poznanie lokalnych ludzi.

    1. Dziękuję bardzo. Warto się tam wybrać – piękny kraj. Jeśli tylko będę mógł, wrócę tam – chociaż na kilka dni :).
      Mam podobne podejście do luksusu :). Wybieram najtańsze opcje, a zaoszczędzone w ten sposób pieniądze przeznaczam na kolejny wyjazd :).
      Na Filipinach spędziłem kilka nocy w hotelu wyższej kategorii, ale było to spowodowane brakiem tańszych opcji.

Dodaj komentarz