Filipiny kraj kontrastów – Cebu

English

English

Cebu pod różowym parasolem.

Dzień 10

Nocny prom przybył do Cebu z godzinnym opóźnieniem. Nie śpieszyło mi się specjalnie, było jeszcze wcześnie i nie miałem pewności, czy w Sugbutel Hotel wpuszczą mnie z samego rana do pokoju. Poszedłem tam pieszo ok. 20-30 min. z Pier 1. Na szczęście dla innych ( po 24 godzinach w wysokich temperaturach, bez prysznica zwyczajnie śmierdziałem ) wpuszczono mnie do dormu i mogłem się odświeżyć.

Muszę dodać, że był to bardzo duży klimatyzowany dorm. Podzielono go na czterołóżkowe sekcje. Standard dosyć wysoki. Było tam też  kilka przydatnych rozwiązań tj. schowek pod poduszką i gniazdko do ładowania baterii i półki, niby nic, ale z czasem człowiek docenia i takie rzeczy :). Przeważnie w wynajmowanych pokojach jest bardzo mało gniazdek w pokojach i są one często w dziwnych miejscach.

Podczas jazdy Jeepneyem 12I do centrum rozpadało się. Byłem tylko w  koszulce i spodenkach – trochę słabo. Musiałem kupić jakiś parasol. Wybór był bardzo duży. Niestety małe, które mógłbym zabrać z sobą w dalszą drogę były damskie. Musiałem zdecydować między tymi wyszywanymi koronkami, a tymi w kolorze różowym. Wybrałem róż :). Bardziej chodziło mi o aparat i robienie zdjęć niż o mnie.

Uważam , że Cebu  jest miastem na jeden dzień. Wiadomo, każde miejsce ma coś  do zaoferowania i nie wszędzie trafiłem, ale taka jest moja opinia.

Ciekawe miejsca do zobaczenia:

Basilica Minore del Santo Nino

Fort San Pedro

Heritage of Cebu Monument

Magellan Cross

Yep Santiago Ancestral House – moim zdaniem najciekawsza atrakcja w mieście

Tops Lookout

• Temple of Leah

Ostatnie dwa punkty są poza miastem z niezłym widokiem. Niestety podczas mojego pobytu padało i była słaba widoczność. Aby się tam dostać wynająłem habal-habal ( skuter z kierowcą ). Umówiliśmy się na 300 peso w dwie strony. Będąc już na miejscu kierowca oznajmił mi, że chcę 300, ale w jedną stronę. Super! Nie miałem zbyt dużej możliwości targowania się. Padało i nie było żadnych innych opcji zjazdu na dół. Ostatecznie ( po dość nerwowej dyskusji ) stanęło na 400 peso. Do Tops Lookout jest kawałek drogi – cały czas pod górę, ale z NY Mall przejazd w dwie strony kosztuje tylko 200 ( później z ciekawości w mieście zapytałem o cenę innych kierowców ) – niesmak pozostał.

Podobała mi się też Temple of Leah. Nazwa brzmiała trochę po buddyjsku 🙂 i to mnie zmyliło. Okazało się, że budynek został wybudowany na cześć zmarłej Leah Villa Albino-Adarna przez jej męża – miłość potrafi zmotywować :).

Mimo, że pogoda była do dupy, dzień był całkiem owocny. Sporo zobaczyłem, a wszystko dzięki różowej parasolce :). Za to noc w Sugbutel była bardzo zimna. Klimatyzacja była chyba ustawiona na maksa, albo miałem gorączkę – tego nie wiem. Nie było możliwości jej wyłączenia, bo chłodziła cały 80 łóżkowy dorm. Musiałem spać w bluzie i w śpiworze.

 

Dzienne wydatki ceny w peso:

• 265 Sugbutel (opcja bez pościeli )

• 12 jeepney 12I do centrum

• 155 parasolka

• 50 talerzyk wieprzowiny

•30 Fort San Pedro

• 400 skuter oszust

• 111 ciastka:francuskie z Adobo x2, z tuńczykiem, ciasto ananasowe, ciastko hiszpańskie, i jeszcze jedno jakieś pomarańczowe.

• 100 Tops Lookout – przy dobrej widoczności niezła panorama na miasto

• 50 Leyla Temple – ciekawe miejsce, warte odwiedzenia, również z ciekawym widokiem

•50 Yep Santiago Ancestral House – niszczejący drewniany dom, ma coś w sobie 🙂

• 121 Pecko Chicken w zestawie

• 45 Lumpiang Togue

• 37.75 mokre chusteczki

• 34.75 chusteczki higieniczne

  1. Jak widzę, oszuści są wszędzie. My zazwyczaj piszemy na kartce cenę i parę dodatkowych informacji (początek/koniec trasy), bo inaczej ceny się mogą nagle zmienić, a kierowcy będą nas winić niezrozumieniem języka. Niektórzy turyści takie przypadki dokładnie opisywali i zamieszczali zdjęcia kierowców-oszustów i ich pojazdów ku przestrodze innym, łatwo ich było w przyszłości rozpoznać.

Dodaj komentarz