Ciemna strona Peru

Ciemna strona Peru

Każdy kraj ma swoją ciemną stronę i o każdym można napisać coś negatywnego. Peru jest cudowne, czuję się tutaj jak w domu, ale nie mogę udawać, że wszystko działa tutaj idealnie.

W poprzednim wpisie “Kwarantanna w Peru oczami Polki” skupiłam się na tym, jak kwarantanna wpływa na nasze życie i jak mogliście zauważyć, niewiele mamy powodów do narzekań, poza oczywistym zamieszaniem z naszymi planami.

Teraz jednak chciałabym się skupić na tym, jaki wpływ cała sytuacja z koronawirusem ma na życie przeciętnego Peruwiańczyka. Będzie trochę smutno, więc żeby wpis nie był zupełnie deprymujący, poprzeplatam go zdjęciami z doliny.

Każdy kraj ma swoją ciemną stronę i o każdym można napisać coś negatywnego. Peru jest cudowne, czuję się tutaj jak w domu, ale nie mogę udawać, że wszystko działa tutaj idealnie.

Zapewne wiele osób myśli, że Peru to biedny kraj. Często kojarzymy go z filmami dokumentalnymi, w których ukazane jest proste i skromne życie różnych plemion. To jednak nie do końca prawda. Peru jest dosyć bogatym krajem i ma mnóstwo kopalni np. złota. Niestety nie zawsze przekłada się to na dobrobyt obywateli.

Mieszkamy w rejonie Machu Picchu. Codziennie przewija się przez dolinę tysiące turystów zmierzających w stronę tego cudu świata. Bilety nie są tanie, podobnie jak dojazd pociągiem wybierany przez wielu turystów. Mimo to w okolicznych wioskach trudno jest znaleźć wyasfaltowane ulice, poza głównymi.

W Peru żyje mnóstwo nieprzyzwoicie bogatych ludzi. W dolinie 1 metr kwadratowy ziemi w zależności od położenia i wielkości terenu kosztuje od 25 USD (jeśli kupujesz np. 60 hektarów) do 350 USD, może być jeszcze drożej (działka ok. 1000-3000m2, 90-160 USD/m2). Mimo wysokich cen ziemi wiele osób żyje z tego, co zarobi dzień wcześniej. A kiedy nagle z dnia na dzień całe państwo się zamyka i nie można pracować, sytuacja mocno się komplikuje.

Ogłoszenie kwarantanny w Peru

W niedzielę 15 marca wieczorem prezydent Martín Vizcarra ogłosił, że od poniedziałku będzie obowiązywać kwarantanna, która jak wspominałam w poprzednim wpisie trwa do 30.06.2020. Wiele osób bez jakichkolwiek oszczędności zostało pozostawionych samym sobie. I niby rząd zaoferował 380 SOL (ok. 430 zł) najbardziej potrzebującym, a potem pojawił się kolejny bon w wysokości 700 SOL (ok. 790 zł) oraz paczki żywności o wartości 80 SOL (ok 90 zł), ale do głosu doszło największe przekleństwo Peru – korupcja.

1 złoty to ok. 0.89 sol

Wiele osób, którym przysługiwały bony, nigdy tych pieniędzy nie otrzymało, za co można było znaleźć sporo informacji na temat pracowników rządowych, którzy przyznali sobie i wszystkim członkom swoich rodzin bony, chociaż co miesiąc wpływa na ich konto wypłata pokaźnych rozmiarów.

Politycy chętnie fotografowali się z paczkami żywności, które były rozdawane najbardziej potrzebującym, tylko często ich wartość zamiast 80 SOL wynosiła 50 SOL, a w ekstremalnych przypadkach 30 SOL. Kto zabrał sobie resztę pieniędzy? Jakim człowiekiem trzeba być, żeby okradać najuboższych, depcząc ich godność i narażając na niedożywienie, a w niektórych przypadkach skazując na śmierć? 

Na szczęście tam, gdzie politycy zawodzą, do głosu dochodzą ludzie dobrej woli. W wielu miejscach Peruwiańczycy oraz obcokrajowcy organizowali zbiórki żywności, którą później przekazywali potrzebującym. W Peru, jak i w innych krajach Ameryki Południowej ludzie wywieszali w oknach białe flagi (czasami kolor się różnił w zależności od kraju), co miało symbolizować, że mieszkańcy tego domu nie mają co jeść i wtedy z pomocą przychodzili im sąsiedzi.

Co gorsza, rząd całkowicie pominął mieszkańców dżungli oraz innych plemion, w których ludzie nie mają nawet dowodu osobistego i dla państwa są niewidzialni. Serce mi się kroiło jak oglądałam filmiki zapłakanych ludzi, którzy prosili prezydenta o wsparcie, bo nie mają co jeść i ich dzieci umierają z głodu.

Ryzyko śmierci z powodu koronawirusa w Peru

Statystycznie ryzyko śmierci z powodu koronawirusa jest znikome. W prowincji Cuzco gdzie mieszkam, śmiertelność z powodu wirusa wynosi 1,2%, w całym Peru poniżej 3%.

Ryzyko śmierci głodowej jest znacznie wyższe, a taki rodzaj śmierci jest zdecydowanie bardziej podły. W pewnym momencie rdzenni mieszkańcy zaskarżyli rząd peruwiański przed ONZ za ryzyko etnobójstwa. Nie chcę bawić się w teorie spiskowe, ale rdzenni mieszkańcy zawsze walczą o ochronę przyrody, sprzeciwiają się wycinkom lasów oraz niekontrolowanemu wydobywaniu surowców w licznych kopalniach. I często przypłacają to życiem.

Zabójstwa aktywistów są na porządku dziennym nie tylko w Peru, ale i w Brazylii, Ekwadorze oraz praktycznie całej Ameryce Południowej. Koronawirus jest więc bardzo na rękę pewnym kręgom. Zainteresowanych odsyłam do poszukania informacji na temat Cerro de Pasco.

To miejsce, w którym kanadyjska firma wydobywa minerały, niszcząc całkowicie środowisko naturalne i zanieczyszczając wodę. Ludzie, w tym sporo dzieci, masowo umierają na raka. Protestujący nie mogą liczyć na uwagę rządu.

Jednym z pierwszych zarażonych na koronawirusa w Peru był bogaty student prywatnego uniwersytetu w Limie. Minister zdrowia osobiście pojawiła się na uniwersytecie, aby zapewnić o wsparciu rządu. Głos umierających przez kopalnie pozostał głuchy.

Swoją drogą zawsze strasznie mnie denerwuje, jak państwa z tak zwanego pierwszego świata alarmują, że trzeba dbać o środowisko, wprowadzają różne dekrety i protokoły u siebie nie widzą jednak nic złego w dewastowaniu państw Trzeciego Świata i przyczynianiu się do śmierci jego mieszkańców. Podwójne standardy obowiązują wszędzie.

Aktualna sytuacja w Peru

Wracając do aktualnej sytuacji w Peru. Kiedy wstrzymano loty międzynarodowe państwa zaczęły wysyłać samoloty humanitarne w przeróżne zakątki świata, aby pomóc swoim obywatelom dostać się do kraju. Polska również miała swoją akcję „lot do domu”.

Wielu Peruwiańczyków utknęło w różnych częściach swojego kraju. Decyzja o kwarantannie została ogłoszona z dnia na dzień i nikt nie miał wystarczająco czasu ani możliwości, aby wrócić do domu. Państwo nie tylko nie pomogło im w tym, ale im to uniemożliwiło. Jakikolwiek transport, w tym prywatny, był zakazany. Przez pierwsze tygodnie wszyscy słuchali zaleceń rządu, ale wkrótce w internecie zaczęły krążyć filmiki zdesperowanych ludzi.

Pamiętam jeden, w którym zapłakana kobieta z doliny opowiedziała swoją historię. Pojechała wraz z chorą córką do Limy do lekarza i tam zastała je kwarantanna. Przez pierwszych 5 tygodni mieszkała u swojej znajomej, ale w związku z tym, że kwarantanna ciągle się przedłużała, nie mogła już tam zostać i nie miała środków na życie. Błagała o pomoc w powrocie do domu, w którym czekało na nią dwoje kilkuletnich dzieci.

Innym razem czytałam wpis kobiety, której mąż wraz z 3-letnim synem utknął w naszej dolinie. Kobieta nie widziała swojego syna przez trzy miesiące, dodatkowo w tym czasie urodziła kolejne dziecko. Nie było jednak możliwości, aby jej mąż wraz z synem wrócili do domu.

Wiele osób z prowincji wyjeżdża za pracą do Limy, gdzie wynajmują mieszkania. W czasie kwarantanny nie mogli pracować i kończyły im się środki na życie. Pozostawieni sami sobie zaczęli więc na nogach wracać do swoich domów, często oddalonych o 1000 km! To był akt zupełnej desperacji. Albo zostajesz w Limie i umierasz z głodu na ulicy, albo próbujesz wrócić do swojej rodziny. Rząd milczał.

W pewnym momencie głośno było o kobiecie, która wraz z innymi wracała do domu (nawiasem mówiąc nie było to łatwe, bo policja blokowała im drogę) ze swoim 3-letnim synem, który umarł jej na rękach. Rząd nadal milczał.

Dopiero od kilku tygodni kursują specjalne autobusy, które rozwożą ludzi do ich miast i wiosek. Nie wiem jednak, ile ich jest, na jakich warunkach i czy wszystkim udało się wrócić do domu. Zdaję sobie sprawę, że zagrożenie wirusem jest realne i trzeba podjąć środki ochrony. Ale czy aby na pewno każdym kosztem?

Bożena (autorka tekstu) wraz z mężem Manuelem przeprowadziła się do Peru, gdzie planują otworzyć szkołę języka hiszpańskiego dla małych grup. Niestety ze względu na sytuację z koronawirusem, obecnie prowadzą zajęcia jedynie online. Zachęcamy do sprawdzenia ich oferty na stronie:
ESPAÑOL CHÉVERE  

Kwarantanna w Peru oczami Polki

W pogoni za marzeniami — Peru

Podróż po Argentynie – przemyślenia z drogi

Największe solnisko świata i jezioro Titicaca – podróż po Boliwii

Podróż do Peru – Machu Picchu, Rainbow Mountain, Iquitos i Amazonia

Podróż do Ekwadoru

Nasze podróże

Festiwal podróżniczy nad Wigrami

Wakacje na Bali, co warto wiedzieć przed wyjazdem?

Tags
Leave Comment
  1. one Comment

    wilkagata

    Dzięki za ciekawy artykuł i cudowne zdjęcia. Mam nadzieję że sytuacja z wirusem się wkrótce uspokoi nie tylko w Peru ale wszystkich krajach. Trzymajcie się zdrowo!

    Reply

Leave a Reply

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: