Filipiny kraj kontrastów. Droga z San Antonio do Legazpi

 Droga z San Antonio do Legazpi

Dzień 16

 

San Antonio

Wczesna pobudka ( 6 rano ) – nie, żebym ją planował, zwyczajnie obudziłem się wyspany. Morska bryza, brak ciągle trąbiących pojazdów i szum morza pozwoliły skutecznie się zregenerować.

Dzięki temu miałem czas na kąpiel w morzu i spokojne spakowanie się. Pieszo dotarłem do malutkiego portu ( zwykła plaża z budką pobierającą opłatę portową w wysokości 14 peso ).

Po przeprawieniu się łodzią do Allen złapałem trzykołowca, a później habal – habal do Lavezares. Na sam koniec była kolejna przeprawa łodzią na Biri Island.

Biri Island

Ok. 11.20 byłem już w kolejnym porcie. Z czekającymi tam kierowcami habal – habal wynegocjowałem pół dnia jazdy po wyspie za 300 peso.

Nie chcąc tracić czasu zostawiłem tylko bagaż w Glenda’s B&B ( 1000 peso pokój z łóżkiem dwuosobowym, wysoki standard, w tym wypadku cena adekwatna do proponowanych warunków).

Mój kierowca Regi zawiózł mnie do Turist Office, gdzie trzeba było zgłosić swoje przybycie. Tam czekała na mnie niespodziewana opłata 550 peso za wejście na formacje skalne, opłata środowiskowa, za przewodnika i motor. Jako, że miałem już kierowcę, cena zmalała do 327 peso ( oczywiście po krótkiej dyskusji ). Tym samym zapłata dla kierowcy spadła do 200 peso ( cena standardowa w biurze turystycznym, czyli w porcie została znacznie zawyżona ). Dowiedziałem się, że zwiedzający muszą płacić od niedawna i dlatego nie było o tym wzmianki w LP. Turystów po formacjach skalnych, może oprowadzać tylko osoba posiadająca licencję i takim sposobem oprócz Regiego ( bez uprawnień ) pojechał z nami Ralf licencjonowany przewodnik. Mogłem zrezygnować z Regiego, ale umowa to umowa.

Turist Office

Nie ma możliwości zobaczenia formacji skalnych bez okazania biletu, który można nabyć w Biurze Turystycznym – przed każdym wejściem są punkty sprawdzające, także jeśli przyjdą wam do głowy cebulowe akcje, na miejscu możecie lekko się zaskoczyć.

Dostanie się na formacje jest możliwe tylko podczas odpływu, spory odcinek trzeba pokonać brodząc w wodzie, także sandały, klapki lub buty do kąpieli jak najbardziej wskazane.

Nie wiem ile dokładnie trwała wycieczka, ale dla mnie była ona wystarczająca i zdecydowanie warta swojej ceny. Formacje u podstaw gładkie i wypolerowane falami w wyższych partiach zaś wyglądały jak plastry miodu. Było też kilka zbiorników utworzonych w zagłębieniach skalnych, gdzie lokalna ludność pływała i łowiła ryby. Ja też wskoczyłem do wody :).

Po powrocie do hotelu poskarżyłem się Paniom :), że zostałem zaskoczony opłatą za wejście. W odpowiedzi usłyszałem, że para Polaków dzień wcześniej również nie była z tego powodu zadowolona ( czy to nasza przywara narodowa :D? ).

Wieczór spędziłem z grupą Filipińczyków, którzy przyjechali na wyspę świętować urodziny jednego z nich. Było bardzo śmiesznie, zważywszy na fakt ,że grupa składała się z pięciu gejów i dwóch kobiet. Byłem obiektem zainteresowania 😀 – dobrze wiedzieć, że mam też inne opcje 😀 😀 😀 . Całe towarzystwo włączając w to Panie kucharki i Panie z recepcji miały ze mnie niezły ubaw, gdy Edgar próbował namówić mnie na zmianę orientacji – bez powodzenia. Wesoły wieczór skończył się nad ranem :).

Zapomniałbym o jedzeniu – swoją drogą bardzo smacznym.  Kuchnia serwuje przeważnie to co ma na stanie. Można wybrać metodę przyrządzenia – moją kolacją był grillowany tuńczyk, w takiej ilość, że podzieliłem się z psem – nie do przejedzenia.

Dzienne wydatki ceny w peso:

  • 2 opłata portowa
  • 40 przeprawa San Antonio – Allen
  • 100 śniadanie: dwie ryby z ryżem
  • 10 trzykołowiec
  • 70 habal – habal Allen – Lavezares
  • 64 czosnek, cebula, 6 pomidorków, marchewka, kilka kalamasi
  • 24 suszone rybki 200g
  • 7 ołówek
  • 10 długopis
  • 80 bilet na Biri Island ze wszystkimi opłatami
  • 200 habal – habal na pół dnia
  • 327 opłata w Turist Office

 

Dzień 17

Kac! Kara za dobrą zabawę i brak umiaru.

Po zjedzeniu śniadania z częścią towarzyszy z dnia poprzedniego ruszyłem sam do portu. Po 9 byłem już w łodzi, ale czekałem na komplet pasażerów. Mógłbym wykupić „Special Trip” za 590 peso i popłynąć sam – specjalnie mi się nie spieszyło wiec spokojnie siedziałem. Ruszyliśmy, gdy łódź była prawie pełna.

Cały dzień spędziłem w drodze: po dotarciu do Lavezares musiałem dostać się trzykołowcem do portu w Allen, stamtąd przeprawiłem się promem do Matnog ( znalazłem się znowu na Luzon), tam złapałem autobus do Daraga, a na koniec był trzykołowiec do Legazpii. W pokoju hotelowym znalazłem się o 21 – uważam, że był to dobry czas zważywszy na to że wszędzie czekałem:

  • 1 h w Allen – na odpłynięcie łodzi
  • 1 h na promie w Matnog – port zamknięty ze względu na sprawdzanie terenu po  wybuch bomby
  • 1h na dworcu w Matnog, czekając na odjazd autobusu – reszta trasy minęła prawie bezproblemowo.

Był jeszcze incydent z dzieckiem w autobusie. Noworodek w pewnym momencie stracił przytomność. Matka zaczęła panikować, na szczęście znalazł się starszy Pan, który wziął sprawy w swoje ręce i opanował całą sytuację. Matka uspokoiła się, dziecko odzyskała przytomność, ale świadomość, że w razie jakiegokolwiek wypadku nie ma co liczyć na pomoc lekarza pozostała.

W Legazpi wszystkie tanie noclegi były zajęte. Zostały jedynie drogie opcje, niestety nie miałem wyjścia i musiałem zatrzymać się w klimatyzowanym hotelu z ciepłą wodą – pierwszy raz od mojego przyjazdu na  Filipiny ją miałem. Akurat wtedy nie była potrzebna – na zewnątrz było powyżej 30° C, więc i klimę ustawiłem na 27° C. Kilka dni wcześniej dziwiłem się Monice mieszkającej na Siqujor, że śpi w takiej temperaturze , ale i ja szybko przyzwyczaiłem się do takich temperatur i poniżej 26° C było mi zwyczajnie zimno.

I niech ktoś mi powie, że podróżowanie na własną rękę nie jest przyjemne :).

Dzienne wydatki ceny w peso:

  • 2065 pokój, potężna kolacja, dużo piwa i śniadanie
  • 100 przeprawa Biri – Lavezares
  • 25 trzykołowiec Lavezare – Allen
  • 120 prom Allen – Matnog
  • 25 opłata portowa
  • 75 woda + sprite na promie
  • 30 3 gotowane jajka
  • 30 woda
  • 250 autobus Matnog – Legazpi ( właściwie zostałem wysadzony w Daraga)
  • 50 jedzenie na trasie
  • 1.170 pokój w Hotelu Liatoris – śniadanie w cenie
  • 53 Halo halo
  • 90 6 litrów wody

 

Dodaj komentarz