Biały Miś w Nuuk

Nuuk

Dzień 1

Nuuk to stolica i największe miasto Grenlandii w  jednym. Zamieszkuje je ok. 1/3 populacji kraju, czyli 17,600 osób. Miasto zostało założone przez Hansa Egede’a w 1721 lub 1728 roku. Nazwał on je Godthåb (z duńskiego – dobra nadzieja), jednak w 1979 Grenlandczycy nazwali je Nuuk (z Kalaallisut – przylądek). Osobiście uważam, że grenlandzka nazwa wygląda i brzmi przyjaźniej.

Pierwsze wrażenie

W centrum duże nowoczesne budynki, obok 10 bloków, a wokoło małe kolorowe domki i skały wyłaniające się spod śniegu. Tu, żeby pobudzić wyobraźnię czytelnika i zwiększyć kontrast powinienem napisać 10 starych, obskurnych i straszących swoim wyglądem bloków, w których mieszka patologia i co drugi mieszkaniec pewnie próbował targnąć się na swoje życie.

Fakt kilka bloków jest starych, tak jak setki w Polsce i tysiące na świecie i zapewne mieszkają w nich różni ludzie. W każdym odwiedzonym mieście widziałem „lokalnych kierowników”, ale było to tylko kilka osób i spotykałem je w lokalach.

Nie widziałem, ani też nie słyszałem o żadnym przypadku śmierci. Jednak podczas podróży każda poznana osoba pochodząca z zagranicy pytała mnie, co myślę o alkoholizmie i samobójstwach Grenlandczyków?

Przykre, że ludzie przyjeżdżając na Grenlandię od razu mają takie wyobrażenie i widzą wady innych nie dostrzegając swoich.

Może, problem polega na tym, że ludność lokalna spędza czas w tych samych miejscach co turyści abstynenci? W innych krajach zwyczajnie się ich wyprasza, lub nie wpuszcza. Grenlandia jest mała i tym samym jest bardzo mało miejsc do zabawy, więc ci, którzy chcą spotkać się ze znajomymi, potańczyć i wypić nie mają wiele opcji. Wszyscy rozpraszają się po kilku lokalach, gdzie chcąc nie chcąc spotykają się z lokalną ludnością.

3x 333 ml vs 2 x 500 ml

Turyści mogą też mierzyć alkoholizm Grenlandczyków butelkami. Siedząc w barze, z liczną grupą przyjezdnych kilku z nich komentowało: „zobacz ile oni mają butelek na stole”. Stolik „turystyczny” przy którym siedzieliśmy nie odstawał ilością wypitego piwa, ale tam butelki rzucały się bardziej w oczy.

Piwo butelkowane na Grenlandii ma 330 mililitry. Grenlandczyk, żeby ciągle nie chodzić kupuje przeważnie od razu dwa lub trzy (w niektórych lokalach w określonych godzinach są happy hours), trzy małe piwa to 990 mililitrów, gdy przy stoliku siedzią cztery osoby na blacie jest 12 butelek, a nie tak jak w innych krajach 4 butelki lub 4 pół litrowe kufle. Mimo, że przy 3 małych piwach i 2 dużych ilość wypitego alkoholu jest prawie taka sama, 12 butelek bardziej rzuca się w oczy niżeli 4 lub 8.

Jak na Grenlandii mają problem z piciem, to jak określić sobotni wieczór w Anglii :D? Najważniejsze, że w Polsce nie ma problemu z alkoholem.

 

Wracając do tematu. Moje pierwsze wrażenie ze stolicy nie było pozytywne. Nie bloki, nie problemy alkoholowe i samobójstwa Grenlandczyków miały na to wpływ. Po prostu, w nowych miejscach zaraz po podróży, czasami tak mam i jestem na nie. Przeważnie spowodowane jest to zmęczeniem materiału oraz głodem. W Nuuk na początku nie podobała mi się duża przestrzeń miedzy budynkami, nie podobał mi się brak drzew, nie podobał mi się brudny śnieg i szarość. Na szczęście, moje negatywne odczucie nie trwało długo. Wystarczyło zjeść, wyspać się i porządnie się dotlenić i wraz z każdym spędzonym dniem, Nuuk nabierało kolorów :).

 

Treking na Ukkusisstad

Idąc z Nuuk na Ukkusisstad długi odcinek pokonuje się drogą –  spacer poboczem z szarym śniegiem niespecjalnie mi się podobał. Po wejściu na ścieżkę było już tylko lepiej. Na początek trasy trekingowej można dostać się autobusem nr 3, przystanek nr 41. Niestety wszystkie mi uciekły i w dwie strony szedłem pieszo. Nie ogarniałem też jeszcze rozkładu jazdy, ale pod koniec pobytu na Grenlandii nie miałem już z tym problemu.

Góra miała tylko 772 m n.p.m. – niby nic, ale nie dałem rady się na nią wyskrobać. Szlak zasypany, żadnych śladów, które wskazywałby odpowiednią drogę, do tego zapadłem się po kolana w śniegu. Stwierdziłem, że nie ma co ryzykować – zawróciłem. Zamiast raków na Grenlandię powinienem zabrać rakiety śnieżne.
Udało mi się wyjść na tyle wysoko, żeby zrobić kilka zdjęć miasta.

Przede mną jeszcze długa droga na K2 :D, ale szczerze to nie myślę nawet o zdobywaniu tak wysokich gór – zwyczajnie mnie to nie pociąga. Uwielbiam spacerować w takim terenie, ale szczyty nie są najważniejsze, liczy się odpoczynek psychiczny :).

Spotkanie międzynarodowców w Nuuk

Na obiedzie wielkanocnym w mieszkaniu dziewczyny poznanej na grupie facebookowej International w Nuuk większość towarzystwa stanowili studenci. Kilka osób przyjechało za pracą, ale tylko ja byłem przejazdem. Każdy przyniósł jakieś danie. Z mojej strony był to bigos liofilizowany, żurek z torebki oraz Soplica śliwkowa, która najbardziej przypadła wszystkim do gustu – dalej ciekawi mnie czemu :)?

Podczas spotkania najlepszy kontakt złapałem z dwoma dziewczynami. Przegadaliśmy cały wieczór o głupotach. Impreza przeniosła się do baru, gdzie nowe znajome stwierdziły, że jestem szpiegiem :). Totalnie mnie tym rozwaliły :). Nie mogły uwierzyć, że robię kanapki i stać mnie na tyle podróży. Ja i szpieg – dobre :). Za bardzo rzucam się w oczy, zaraz by mnie zamknęli.

Jednak to ich życiorysy pasowały lepiej do tego fachu.

Po kilku spotkaniach jestem pewny, że jedna z nich coś ukrywa lub się ukrywa. Sam nie jestem wylewny i nieufny, ale przedstawiam się prawdziwym nazwiskiem. Jedna z nich przyznała, że podała nam fałszywe nazwisko. Nie wiem, czy to ostrożność „zawodowa”, paranoja, a może jedno i drugie?

Ze względów „zawodowych” Pani Y prosiła o nie publikowanie swojej historii – była zbyt oryginalna :), a już z własnej inicjatywy nie podam prawdziwych imion żadnej z nich, choć teraz nie wiem, czy i tak były prawdziwe.

Skrót zajęć jednej z nich, będącej na usługach Kremla:

Pani X mieszkała w pięciu krajach. Na kilka lat zatrzymała się w Gruzji, gdzie została aresztowana za podejrzenie o szpiegostwo. Uwielbia treking, wspina się, jeździ na nartach, uprawia sztuki walki oraz jogę. Włada 4 językami – nie przyznała się do 5 rosyjskiego, ale obserwowałem ją, gdy była obrócona do mnie plecami, zagadywałem ją swoim łamanym rosyjskim – reagowała :). Do tego szukała osób, które sprzedawały rubiny oraz miejsc, gdzie się je wydobywa. Powiedźcie, że nie szpieg :D?

W podróży można spotkać różnych ludzi :).

Dzienne wydatki ceny w DKK:

  • 18.50 – ogórki konserwowe
  • 31.95 – ser plastry
  • 28.95 – jajka 10 sztuk
  • 15 – cola 0.5l
  • 2 – kaucja za butelkę. Za butelki plastikowe naliczana jest opłata 2 koron. W Polsce też powinno być podobnie. Nie śmiecisz, zwracasz butelkę, dostajesz swoje pieniądze.
  • 250 – piwo w barze dla mnie i dziewczyn

Dzień 2

O 11 wraz z Anną ( dziewczyna poznana na przyjęciu wielkanocnym międzynarodowców w Nuuk) ruszyliśmy autobusem nr 3 na stok narciarski (tą samą linią dojedziemy na lotnisko oraz na przystanek 41, skąd można ruszyć na treking).

Mój pierwszy dzień na nartach nie był tragiczny –  nie połamałem się, było kilka gleb, bez poważniejszego uszczerbku na zdrowiu. Bolesne doświadczenia nie wpłynęły jednak na morale moje i moich nauczycieli (do nauki dołączyły inne osoby z przyjęcia).  Pogoda i nastrój dopisały :). Z moimi umiejętnościami będę musiał zrobić jeszcze kilka podejść do nart.

Dzień wcześniej niepotrzebnie męczyłem się próbując wyjść na Ukkusisstad. Nie chodziło mi o zdobycie szczytu, a o zdjęcia. Ze stoku był równie dobry widok. Niestety nie mailem ze sobą aparatu, a szkoda.

Dziennie wydatki, ceny w DKK:

  • 15 – bilet autobusowy ważny 1.5h
  • 200 – wypożyczenie sprzętu – narty, buty, kask, kije
  • 20 – jeden wyjazd na górę
  • 15 – bilet autobusowy
  • 89 – 12 kawałków sushi
  • 23 – cola
  • 80 – 1 piwo w barze Daddy’s – jedno z droższych

Patronat Honorowy Prezydent Miasta Suwałk oraz Wigierski Park Narodowy

 

 

Patronat medialny: TVP3 Białystok oraz Wrotom Podlasia

Wsparły mnie firmy:  Relax oraz Meind

Smaczne Podróże, blog turystyczny, podróże po Polsce i świecie. Nauka latania na paralotni, spływ Czarną Hańczą, Żak Express, Suwalszczyzna

2 Replies to “Biały Miś w Nuuk”

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.