Biały Miś na rybach – halibut grenlandzki

English

Początkowo moja gospodyni Mona powiedzmy, że nie była przystępna. Nie wiem czym było to spowodowane. Z czasem jednak zaskarbiłem sobie jej sympatię. Wpływ na to miały chyba ryby :). Nasze późniejsze relacje znacznie się poprawiły; dostawałem obiadki z piwem, przed każdym dłuższym wyjściem kazała mi zrobić kanapki, herbatę w termos i zjeść owoc :). Bariera językowa nie pozwoliła na ucinanie pogawędek, ale w podstawowych kwestiach dogadywaliśmy się.

Dzień przed wypłynięciem łodzią z rybakami, ze względów bezpieczeństwa poinformowałem ją i jej męża Hansa o swoich planach. Wychodzę z założenia, że lepiej aby ktoś wiedział, gdzie w razie wypadku mnie szukać; choć w przypadku zaginięcia na morzu szansę na odnalezienie byłby raczej marne.

Nie zapomnę jej rozbawienia, gdy powiedziałem o swoich rybackich planach :). Początkowo oboje nie mogli zrozumieć moich motywów, ale później chyba pojęli, że nie jestem zwyczajnym turystą 😀 i zaczęli nazywać mnie Aalisartoq; z grenlandzkiego rybak :).

W porcie

W umówionym miejscu byłem 20 min przed czasem. Postałem kolejne 20 min; rybacy Karl i Aqqalu delikatnie się spóźnili. Od razu weszliśmy na pokład i po kilku minutach zaczęliśmy wypływać z portu. Ze względu na krę, którą przyniósł prąd morski, nie było to łatwe; łódka lawirowała między sporymi kawałkami lodu. Pierwszy raz spotkało mnie coś takiego – ciekawa przygoda :).

Zerwana sieć

Początek połowu nie był zbyt udany. W pierwszej sieci nie było zbyt dużo ryb, zaś druga sieć została zabrana przez prąd morski. Kilka godzin pływaliśmy między górami lodowymi, ze spuszczoną kotwicą, w nadziei, że uda się ją przypadkiem zaczepić. Dla mnie była to akurat atrakcja (piękne widoki), dla Karla była to ciężka praca i stres związany ze stratą sprzętu i dochodu.

Przez głowę przeszła mi myśl: zabrali białego na ryby i od razu mają kłopoty. Ciekawe, czy myśleli podobnie?

Nie udało się zaczepić sieci kotwicą, ale po kilku godzinach wypatrzyli swoją boję. W nagrodę za stracony czas siatka była pełna ryb. Wyszło na to, że zaginięcie sieci nie było klątwą białego na pokładzie :); połów był obfity ok. 300 kg halibuta. Rybacy byli bardzo zadowoleni, ja z resztą też. Raz że ich dobry humor udzielił się i mi, a dwa, że było co fotografować; jak możecie zauważyć w poniższej galerii :).

 

 

Spodobał mi się pobyt na łódce, więc postanowiłem wybrać się z nimi na ryby drugi raz; i tak nie miałem żadnych planów.

Drugiego dnia, niespecjalnie spieszyłem się do portu. Nie spóźniłem się, ale przyszedłem tylko chwilę przed umówioną godziną. Karl i Aqqalu byli już na pokładzie i czekali na dźwigowego, który miał ściągnąć kontener z połowem z poprzedniego dnia; pierwszego dnia przypłynęliśmy po godzinie 15 i nie było już operatorów dźwigów. Na zewnątrz temperatura oscylowała w okolicach -12°C, więc nie było zmartwienia, że ryby na łódce się zepsują.

Po wymianie kontenerów z pełnych na puste ruszyliśmy na połów. Tego dnia na naszej drodze nie było kry, nie zaginęła również sieć, co nie znaczy, że było nudno :). Widoki wynagrodziły brak zwrotów akcji :). Oprócz niezapomnianych wrażeń, masy zdjęć i filmików odkupiłem od nich kilka kilogramów ryby, którą Mona ugotowała nam na obiad – było prawie jak u mamy :).

Wydatki ceny w DKK:

  • 400 opłata za 2 dni, które spędziłem na łódce, porównując ceny w agencjach turystycznych; 650 DKK za 3 godzinny rejs między górami lodowymi były to śmieszne pieniądze
  • 200 kilka kg filetu z halibuta

Pozdrawiam

Aalisartoq

Patronat Honorowy Prezydent Miasta Suwałk oraz Wigierski Park Narodowy

 

 

Patronat medialny: TVP3 Białystok oraz Wrotom Podlasia

Wsparły mnie firmy:  Relax oraz Meind

 

6 Replies to “Biały Miś na rybach – halibut grenlandzki”

    1. Dziękuję Ci bardzo, bardzo serdecznie :), ale zwykłe dziękuję za takie komplementy to za mało :). Jeśli w wiadomości prywatnej prześlesz mi swój adres korespondencyjny to wyślę Ci mały prezent :).

      1. Nie masz za co dziękować. To my czytelnicy dziękujemy za relacje od A do Z 🎈Wyśmienite podróże tylko u Was. Mowie w liczbie mnogiej bo ze sobą masz Pluszaczki🙆🦄🦄 Podroze z PluszArkiem🤗🎈 A prezentow nie trzeba wystarcza posty🙆💎💎za daleko mieszkam 🙈Pozdrawiam

  1. Mimo przepięknych widoków wolę halibuta już na sklepowej ladzie – mój żołądek nie zniósłby fali i tych flaczków w wiaderku. Rybactwo to najwyraźniej wybitnie męskie zajęcie 🙂

    1. Aż tak strasznie nie bujało :), a flaczki nie powodowały mdłości. Na Grenlandii widziałem kilka kobiet na kutrach, radziły sobie.
      Dobrze, że są jeszcze ludzie, którzy wykonują tak ciężką pracę, abyśmy my mogli się cieszyć rybą na półkach :).

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.