Biały Miś i psi zaprzęg

Dzień 9

Ponieważ pierwsza wizyta w „psiarni” była ciekawym doświadczeniem, postanowiłem wybrać się tam ponownie. Podczas spaceru na swojej drodze spotkałem „wypasione” szczeniaki, które biegały luzem i zainteresowane moją osobą podeszły bliżej. Podążając za nimi doszedłem do ich właścicieli, którzy akurat wybierali się na przejażdżkę psim zaprzęgiem i pozwolili mi nagrywać przygotowania do wyjazdu.

 

 

Pies grenlandzki

Psy grenlandzkie towarzyszą Innuitom od pokoleń. Od tysięcy lat wykorzystywano je podczas polowań oraz w życiu codziennym. Nie traktowano ich jak psy domowe, a jako narzędzia, choć gdy z nimi przebywałem nie stroniły od głaskania. To od psów zależało, czy myśliwy wróci z polowania, a jego rodzina lub wioska będzie miała co jeść.

Pies grenlandzki przystosowany jest do ciężkich arktycznych warunków. Większość z nich nie ma bud i śpi na zewnątrz. Zimą karmione są raz dziennie, przeważnie foką, która jest bardzo tłusta i pozwala im przetrwać mrozy. Latem psy nie muszą dostawać tyle samo kalorii co zimą, więc karmi się je co dwa dni. W tym okresie moi gospodarze (Niels i Jonas) planowali żywić je własnoręcznie złowionym dorszem.

Z tego co zauważyłem nie ma specjalnie ustalonej pory karmienia, ale jest jedna zasada – w przypadku, gdy właściciel zabiera psy w teren, dostają one pożywienie po pracy. Podejrzewam, że mają podobnie jak ludzie i po jedzeniu nic im się nie chce.

W przypadku trenowania psów do wyścigów, niektórzy hodowcy robią wyjątki i stosują mięsną zachętę na wzgórzach. Psy niespecjalnie chcą ciągnąć sanie pod górę, ale wiedząc, że na wzniesieniu czeka je nagroda ciężko pracują.

Trenowanie psów

Podczas swojej przejażdżki psim zaprzęgiem miałem okazję zobaczyć jak to wygląda. Dwóch Grenlandczyków na kładach zablokowało kawałek trasy (w tym czasie rozplątywaliśmy linki w swoich saniach) i na szczycie wyłożyło kawałki foki. Po kilku minutach wjechał zaprzęg. Psy w nagrodę za wysiłek mogły zjeść mięso, właściwie je pochłonęły – nie było delektowania się, foka zniknęła w ciągu kilku sekund. Zabieg powtórzono również w drodze powrotnej (nie chcieliśmy walki psów, więc czekaliśmy, aż skończą trening). Psy ponownie wciągnęły sanie na górę, zjadły wyłożone mięso i pobiegły dalej. Zapamiętują takie punkty i następnym razem również spodziewają się foki, jednak podczas wyścigów na wzniesieniu zamiast nagrody czeka je bat.

Było widać, że „foczyna” jest dla psów bardzo silnym bodźcem – również dla naszych czworonogów, oddalonych o dobre 50 metrów. Musieliśmy je mocno trzymać, żeby nie wyrwały się do przygotowanego pożywienia.

Pies grenlandzki dawniej i dziś

Wraz z rozwojem cywilizacji znaczenie psów grenlandzkich zmalało i populacja znacznie spadła. Podczas przesiedleń wymuszonych przez Duńczyków część Grenlandczyków została zmuszona do pozbycia się ich, inni z biegiem lat sami z wygody z nich zrezygnowali i przerzucili się na skutery, które są dużo łatwiejsze w utrzymaniu. Karmienie psów może nie wymaga dużego nakładu czasu, ale w zimie robi się to codziennie, latem trzeba im zapewnić wodę i karmić co dwa dni. Sporo ludzi hoduje je z sentymentu oraz chęci kultywowania tradycji. Trzyma się je również ze względu na turystów, których z każdym rokiem przybywa coraz więcej na Grenlandię.

Pies grenlandzki w turystyce

Dalej używa się je do pracy i codziennych zajęć, ale w dobie rozwoju cywilizacji rzadziej wykorzystuje się je do polowań. Na szczęście coraz częściej traktowane są jako atrakcja turystyczna. Muszę przyznać, że planując wyjazd od początku zakładałem jazdę psim zaprzęgiem. Nie jest to tania sprawa, zresztą tak jak wszystko na Grenlandii.

Przykładowe ceny przejazdu psim zaprzęgiem z jednej z agencji turystycznej:

  • 1250 DKK – 2 godziny jazdy
  • 1695 DKK – 4 godziny jazdy
  • 3200 DKK – 7 godzin jazdy

Kalkulator walut

Przejażdżka psim zaprzęgiem

Miałem okazję doświadczyć jazdy psim zaprzęgiem. Michel (jedna z właścicielek psów) i Jonas (jeden z moich gospodarzy) zabrali mnie na przejażdżkę. Dzień wcześniej oglądałem przebieg przygotowań, wiec wiedziałem czego się spodziewać. Ustawiono sanie, na deski przywiązano skórę renifera, nałożono uprzęże 8 psom, a na koniec pojedynczo przypięto je do sań.

Jak powiedzieli właściciele, psy nie były w najlepszej formie – kilka tygodni wcześniej chorowały. Niespecjalnie słuchały się też komend 😀 – to była już kwestia ich ułożenia, a nie ich kondycji. Podczas przejazdu przez cięższe odcinki np. podjazd pod górę włączało mi się sumienie i schodziłem z sań.

W dobrych warunkach pogodowych kilkugodzinna przejażdżka takim zaprzęgiem to czysta przyjemność, jednak myślę, że kilkudniowa trasa mogłaby nie być już taka fajna.

Planowałem przejazd sańmi na trasie Sisimiut – Kangerlussuaq. Nie udało mi się tego zrealizować ze względu na cenę, która przerosła mój budżet. Podejrzewam, że byłoby co wspominać. Na pewno bym wymarzł i wytrzęsło by mnie, bo konstrukcja sań pozostaje niezmienna od setek lat. Co prawda wykorzystuje się inne materiały i wprowadza delikatne modyfikacje, ale nie widziałem sań z amortyzatorami :), a trasy dla zaprzęgów nie są takie równe jak mogłoby się wydawać.

Patronat Honorowy Prezydent Miasta Suwałk oraz Wigierski Park Narodowy

 

 

Patronat medialny: TVP3 Białystok oraz Wrotom Podlasia

Wsparły mnie firmy:  Relax oraz Meind

 

 

 

10 Replies to “Biały Miś i psi zaprzęg”

    1. Dziękuję :).
      Fakt delikatnie inaczej niż w Europie :).
      Trochę się powoziłem :). Ciekawe doświadczenie, polecam wszystkim.

    1. Tylko na zdjęciach i filmiku wygląda, że jest zimno :). Miałem przyjemną wiosenną pogodę :).

      Zapraszam ponownie, pojawi się jeszcze kilka zimnych wpisów, do przeczytania w domowym zaciszu :).

    1. Dokładnie psy zrobiły i na mnie spore wrażenie. Fakt jest trochę roboty z przygotowaniem zaprzęgu, później z rozplątywaniem linek, ale było tak jak piszesz; wspaniała przygoda :).

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.